Rok 2011 był pierwszym od kilku lat, w którym popytem na nowe samochody w krajach Unii Europejskiej rządziła wyłącznie zasobność portfeli nabywców, a nie system dopłat. Przez wiele miesięcy tego roku rynki motoryzacyjne rozwijały się jakby na przekór informacjom płynącym z sektora finansowego oraz poszczególnych krajów unijnych.
Motoryzacyjnym motorem Europy były Niemcy, największy rynek samochodowy na kontynencie i najważniejszy partner dla sektora dostawczego w naszym kraju. Fabryki za Odrą wyprodukowano rekordową liczbę samochodów, co w dużej mierze jest zasługą eksportu m.in. do Ameryki Północnej i Chin. Jednocześnie na rynku niemieckim udało się utrzymać trend wzrostowy w sprzedaży nowych samochodów. Niestety niemal wyłącznie tylko tam.
Co do Polski – w 2012 r. mieliśmy zarówno dobre jak i złe wydarzenia. Do tych pierwszych należy zaliczyć uruchomienie produkcji nowych modeli (Lancia Ypsilon i Opel Astra GTC). Do drugich – zakończenie działalności przez FSO i znaczący spadek sprzedaży nowych aut we Włoszech – kraju, do którego trafia najwięcej samochodów wytworzonych w Polsce. Niestety nie sprawdziła się optymistyczna prognoza z początku roku o 920 tys. pojazdach, jakie miały zjechać z rodzimych linii montażowych. W sumie będzie ich nie więcej niż 830 tys. To wynik znacznie gorszy niż w 2010 r.
Czego możemy się spodziewać w 2012 roku? Część analityków przekonuje, że możliwy jest nawet globalny wzrost sprzedaży pojazdów, jeśli ustabilizowane zostaną rynki finansowe. Jednak ten optymizm nie dotyczy Europy.

wiadomości branżowe, bezpłatnie prosto na Twoją skrzynkę pocztową.

Zobacz jak radzili sobie dystrybutorzy stali w minionym roku.

Szkolenia ? E-learning ? Baza wiedzy ? Mamy to wszystko: Akademia Rozwoju PUDS